Wszystko o czym teraz będę pisał ,zaczęło się dla mnie w sposób dziwny i na początku zupełnie niezrozumiały. Prawda o zdarzeniu sprzed wielu wieków przemieszczała się z wydarzeniami dziejącymi się współcześnie, w których sam musiałem uczestniczyć. Wiele z nich docierało do mnie w strzępach, budziło zdziwienie, ale nie starałem się powiązać je z sobą, aż do tego momentu…
Zresztą zacznijmy opowieść od chwili, w której zaobserwowałem pierwszy raz coś dziwnego. Ale wcześniej kilka słów wprowadzenia.
Obok mojej posiadłości w Kątach Rybackich mieszkał po sąsiedzku starszy pan, który przez wiele lat był sternikiem i kapitanem pływającym w żegludze śródlądowej. Często opowiadał mi o swoich przygodach związanych z pracą na wodzie, o wielkich barkach, które musiał przeprowadzić w wąskich rzekach i kanałach. Było to zadanie niezwykle trudne, wymagające dużych umiejętności żeglarskich i dobrego oka.
Przeczytaj całość »